Niniejsza praca poświęcona jest analizie książki Jana Potockiego Rękopis znaleziony w Saragossie. Omówienie podzielone jest na kilka części. Pierwsza poświęcona jest uzasadnieniu powstania tej pracy oraz przybliżeniu i wyjaśnieniu wyboru przyjętej metody badawczej.
Druga przedstawia podstawowe fakty na temat dzieła Potockiego, w tym możliwie krótki zarys fabularny. Kolejna – to już właściwa analiza materiału. Ostatnio część stanowi podsumowanie i wnioski końcowe.
Dlaczego?
Moją pracę zaczynam od postawienia i próby odpowiedzi na pytanie, dlaczego zająłem się analizą książki Jana Potockiego. Zaznaczenie, iż jest to próba jest oddaniem pokłonu Freudowi, czyli zostawieniem miejsca na procesy nieświadome , które mogły przyczynić się do wyboru tego tekstu do analizy. Jednakowoż dopuszczając je głosu, autor dokłada wszelkich starań, aby miały jak najmniejszy udział w pracy. Chociaż dzieło Potockiego te właśnie procesy zdaje się szczególnie stymulować. Ale o tym później.
Wyjaśnienie, które jestem winien, jednocześnie rozjaśni czytelnikowi tytuł pracy. Bowiem właśnie tytułowa ambiwalencja jest przyczyną, dla której postanowiłem bliżej przyjrzeć się tej właśnie pozycji. Rękopis znaleziony w Saragossie jest dziełem, które powstało w epoce niepokoju, w czasach raczkującego przełomu, tzn. na styku dwóch wielkich epok w kulturze europejskiej – oświecenia i romantyzmu.
Rękopis jest opowieścią niejednoznaczną, gatunkowo wymykającą się regularnych klasyfikacjom. Jest dziełem, które nieustannie się toczy. Próba uchwycenia go przypomina próbę ujarzmienie niespokojnej rzeki – nie da się tego zrobić, można jedynie dać się porwać nurtowi, obserwować, którędy niesie czytelnika, jednocześnie do końca nie znając kresu podróży. Trzeba tylko nie dać się utopić, w miejscach, gdzie nurt przybiera na sile. W tej książce i podróży z nią wszystko jest możliwe, a nic nie jest pewne.
Myślę, że taka konstrukcja książki dobrze oddaje stan świadomości ludzi żyjących w czasach przełomu. Przecież nikt nie zasypia w oświeceniu, a rodzi się w romantyzmie. Tym co odczuwa jest stan niejednoznaczności, balansu dwóch sił, które w kolejnych rundach pojedynku na przemian przeciągają na swoja stronę szalę zwycięstwa.
Tym, co szczególnie przyciągnęło mnie do tej książki, jest połączenie wartości i zasad znanych z epoki rozumu z przybierającym na sile powiewem preromantyzmu. W strukturze książki jak i samej jej treści przeplatają się, koegzystują wartości i elementy przypisane dwóm, w potocznym rozumieniu, przeciwstawnym epokom w historii myśli ludzkiej. To złączenie rodzi efekt synergii, uzyskania nowej jakości, wyższej od sumy części składowych. Uświadamia, że proste opozycje, które człowiek tworzy dla prostszego rozumienia świata, dają wiedzę szczątkową. Książka Potockiego dowodzi, że opozycje typu: serce – umysł czy nauka – wiara są jedynie uproszczeniami, które człowiek stosuje, gdyż nie jest w stanie poddać refleksji ogółu otaczających go procesów i złożoności zjawisk.
To jej apologetycznej części, pragnę bardzo jasno powiedzieć, że Potocki stawia mnóstwo pytań, a nie daje prawie żadnych odpowiedzi. Tych ostatnim trzeba się doszukiwać pośród pobocznych wypowiedzi bohaterów, z którejś z tysiąca opowieści, które mnoży autor. Są one (odpowiedzi) nagrodą dla czytelnika uważnego i krytycznego. Jakby powiedział Gustlik, tkwią niczym pojedyńcza skwarka w ogromnym garnku z kapustą. Ich skromność, sprawia, że smakują wybornie. Trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość i czujność, brnąc w kolejne złudnie podobne dworsko – rozbójnicze opowieści rozpoczynane bez przez kolejnych bohaterów książki, którzy mnożą się agent Smith z Matixa.
Książka to narracyjnie ogromna matrioszka, z której zdają się bez końca wyskakiwać kolejne historie. Łudząco podobne. W teorii literatury kompozycję taką określa się mianem szkatułkowej. O tym, dlaczego autor właśnie tak napisał swoje dzieło, szerzej powiem w kolejnej części pracy, na razie poprzestanę, na efekcie jakie to przynosi. Efektem jest zdezorientowanie najbardziej nawet uważnego czytelnika. Nie jest możliwe, przynajmniej dla mnie, spamiętanie i powiązanie ze sobą wszystkich opowieści. Po dwustu, trzystu stronach czytelnik ma dwa wyjścia: albo z rozpaczą powracać do poprzednich rozdziałów, aby podnieść w swoich oczach ocenę swojej pamięci, albo oddać się przyjemności pewnego rodzaju sztuki dla sztuki, czyli po prostu czerpać przyjemność ze śledzenia kolejnych opowieści, które, mimo że w takiej ilości mogą nużyć, kreślone były bez wątpienia wprawnym piórem. Ich wzorcowa budowa (z wstępem, czyli prawie zawsze: „Nazywam się don Perdros Nescafe de Tchibo. Pochodzę ze słynnej rodziny margrabiów Macciato, którzy od czasów cesarza, byli najbieglejszymi w całej Hiszpanii budowniczymi fortyfikacji. Ojciec mój…” i tak dalej i tak dalej, aż do zakończenia. Wzorcową rozsiane punkty zwrotne (czyli „aż tu nagle1”), różne haki na czytelnika, od dość prymitywnych (lecz skutecznych) np. wstępów do scen łóżkowych, po pierwszorzędne wysublimowane dialogi – powiastki filozoficzne, które zaskakują swoją przenikliwością jak na autora XVIII – wiecznego (w głównej mierze). Wszystko to tworzy mieszankę zupełnie niebywałą, która przez swoją niedookreśloność i wielowymiarowość pozostawia czytelnikowi szerokie pole do analizy i własnych projekcji. Czytelnik ma możliwość własnego określenia, o czym jest ta książka. Umożliwia rozumienie jej na kilku poziomach zależnie od (jak by powiedzieli studenci dziennikarstwa) kompetencji komunikacyjnej odbiorcy. Można zatem potraktować Rękopis jako powieść przygodową złożoną z setek pozornie lub słabo ze sobą związanych opowieści lub jako fabularyzowany traktat społeczno – filozoficzny, którego zamiarem była krytyka czasów, które autor opisuje, a powieść jest tylko przyjętą konwencją, gdyż sztuka nigdy nie lubi przemawiać dosłownie.
Uważając, że wyczerpałem odpowiedź na pytanie: dlaczego tę właśnie książkę wybrałem na przedmiot mojej pracy, przejdę do opisu przyjętej metody badawczej (perspektywy). Patrzę na Rękopis znaleziony w Saragossie jako na dzieło czasów pogranicza (między oświeceniem i romantyzmem). Korzystam przy tym obficie miejscami z narzędzi badawczych i aspektów przypisanych retoryce narracji.
Czytaj dalej »